Niewygodne zasady nowej polityki prywatności sprawiają, że nie każdy z deweloperów chętny jest aktualizować swoje aplikacje natychmiastowo. Wydaje się, że to właśnie w taki sposób Google omija zasady prywatności Apple, jednocześnie nie podając do publicznej wiadomości, jakie dane dotyczące użytkowników przechowuje. 

Nowe zasady prywatności Apple pokazują ile aplikacje o nas wiedzą

Gwoli przypomnienia, nowe etykiety prywatności w AppStore zawierają informacje o: 

  • Danych zbieranych do śledzenia użytkownika
  • Danych, które aplikacja wiąże z Twoją tożsamością 
  • Dane, które są przechowywane przez aplikację, jednakże nie są wiązane z Twoją tożsamością 
zasady prywatności Apple w AppStore na ekranie Macbooka
Źródło: developer.apple.com

Jak można się domyślać, zebranie takiej ilości wrażliwych informacji na temat danych użytkownika w jednym miejscu może wzbudzić podejrzenia czy zmusić użytkowników do refleksji na temat konieczności używania danego programu. Nic dziwnego więc, że producenci nie są zadowoleni z tego wymogu.

Panie sędzio, czas poproszę, czyli Google omija zasady prywatności Apple

Wraz z ogłoszeniem i wdrożeniem nowych etykiet prywatności do AppStore, każdy deweloper jest zmuszony zaktualizować informacje dotyczące gromadzenia danych o użytkowniku. Wiele deweloperów od razu zaktualizowało swoje aplikacje, podczas gdy cześć z nich nie zrobiła tego po dziś dzień. 

W najnowszym raporcie przygotowanym przez Fast Companywyszczególnia się, że Google ostatni raz zaktualizował swoje aplikacje 7 grudnia, czyli dokładnie dzień przed wprowadzeniem do AppStore etykiet prywatności. Dzięki temu gigant ucieka od obowiązku podawania szczegółów na temat gromadzonych danych, a dedykowana temu sekcja w sklepie z aplikacjami Apple wyświetla „Brak szczegółów do wyświetlenia”. 

photo 1594663653925 365bcbf7ef86?ixid=MXwxMjA3fDB8MHxwaG90by1wYWdlfHx8fGVufDB8fHw%3D&ixlib=rb 1.2
źródło: unsplash.com

Jednakże, Google w końcu będzie zmuszone zaktualizować swoje aplikacje. Ten pat nie może trwać w nieskończoność, co zdaje się potwierdzać tezę, iż firma z Mountain View gra na zwłokę. Niestety, najgorszy w tym wszystkim zdaje się fakt, że wyżej wymienione działania giganta są nieco podejrzane. Ja sam nie jestem przekonany co bardziej zaszkodzi Googleowi — gra na zwłokę czy ewentualna krytyka za ujawnienie ilości zbieranych danych.