Czego oczekuje polski gadżeciarz w 2021 roku

Grudzień to czas podsumowań, refleksji i snucia oczekiwań od nadchodzącego roku. Chociaż panująca pandemia i ogólnie kiepska ocena dla 2020 roku może skłaniać do obniżania swoich oczekiwań od 2021 roku, to jednak ja pozostaję niepoprawnym optymistą.

Wyzwania nadchodzącego roku

No cóż, z racji tego, że mieszkamy w Polsce nasze oczekiwania mogą się znacząco od siebie różnić. Przekonałem się już niejednokrotnie, że powiedzenie “gdzie trzech polaków, tam cztery zdania” jest niezwykle prawdziwe. A nie tylko nasza mentalność może nas poróżnić w wielu kwestiach. Fakt, że przez wielu gigantów technologicznych kraj nad wisłą jest nadal terenem nieodkrytym, zasłoniętym mgłą wojny, oczekiwania względem premier w naszym kraju mogą być naprawdę wybujałe.

Rok 2021 musi być rokiem znoszenia barier technologicznych ale również szerszego spojrzenia na ekologię. Czy tego chcemy czy nie, usunięcie ładowarek ze smartfonów to niewątpliwy krok do przodu, nawet jeżeli jest on podyktowany w pierwszej kolejności chęcią zysku. Niestety jak popatrzymy na to jak dużym problemem obecnie są elektrośmieci to dojdziemy do wniosku, że usunięcie ładowarek z zestawów może być tylko plasterkiem na złamanie otwarte. Ogromny problem to produkcja śmieciowej elektroniki, która już w chwili wyjścia z fabryki staje się śmieciem z uwagi na swoją wątpliwą jakość wykonania i ogromny dług technologiczny zaciągnięty już na etapie projektowania.

Elektrośmieci
Photo by Alexander Schimmeck on Unsplash

Kolejny gorący temat w świecie elektroniki to oczywiście kwestia prywatności. Odkąd Facebook spadł na moralne dno w oczach wielu użytkowników a Google boryka się z problemami zarządzania przeogromną ilością danych już nikt nie przejdzie koło tematu prywatności obojętnie. W tym całym bałaganie Apple prowadzi własną wojnę, podkreślając jak bardzo ich polityka jest odmienna od działania konkurentów. Na tym polu Apple wygrywa kolejne bitwy, ale wynik wojny nie został jeszcze przesądzony.

Życzenia polskiego konsumenta

Czego może sobie życzyć polski gadżeciarz w 2021 roku? Przede wszystkim minimalizacji wykluczenia technologicznego. Chociaż w naszym kraju nie jest jeszcze najgorzej, to jednak wielu gigantów traktuje nas jak drugorzędny rynek, gdzie konsument nie posiada dostatecznie zasobnego portfela aby być atrakcyjnym klientem dla szerokiego zakresu usług.

Podejście Google’a do naszego rynku jest nieco niezrozumiałe. O ile większość usług jest dostępnych w naszym języku (nawet asystent) o tyle sprzętu z G na obudowie nie uraczymy. Nie dość, że Google nie prowadzi sprzedaży swoich urządzeń w żadnym sklepie stacjonarnym to nawet nie uruchomił krajowego sklepu online. Obecnie więc urządzenie Google możemy kupić tylko ze źródeł, które sprowadzają je na nasz rynek na własną rękę i sprzedają po wyższych niż oficjalne cenach.

Google Store niedostępny w polsce
Google Store nadal niedostępny w Polsce

Podejście Apple jest nieco bardziej przewidywalne, jednak nie znaczy że lepsze. W przypadku firmy z Cupertino polskie wersje usług dostajemy tylko wtedy, gdy wymaga to niskiego nakładu pracy ze strony firmy. Weźmy na przykład Apple TV+ – udostępniono jedynie napisy do angielskojęzycznych produkcji. Trochę gorzej jest z Apple Arcade, gdzie w zasadzie żadna gra nie wspiera języka polskiego, plusem jest jedynie to, że umożliwiono nam dostęp do tej usługi mimo wszystko. Apple Fitness+ jest dostępne tylko w wybranych krajach anglojęzycznych, z uwagi na fakt, że filmy musiałyby być nagrywane w rodzimych językach. 

W kwestii sprzedaży fizycznych urządzeń Apple jest o dwa kroki przed Google. Oprócz sieci niezależnych resellerów, firma umożliwia sprzedaż również za pomocą swojego sklepu online. Niestety stacjonarnego Apple Store po dziś dzień nie uraczymy w naszych granicach. Do najbliższego Apple Store trzeba się wybrać do Berlina.

W kwestii usług to Google mocniej rozwija nasz rynek, w kwestii urządzeń to Apple ma pałeczkę pierwszeństwa. Żadna jednak firma nie traktuje nas do końca poważnie i z żadnego ekosystemu polski konsument w pełni nie skorzysta.

Zobacz również: Kalendarz Google na Mac jako aplikacja natywna

Jak będzie w praktyce? No cóż…

Chociaż jestem optymistą to jednak nie postradałem zmysłów i wiem, że nadchodzący rok nie wprowadzi ogromnych zmian. Tak w polityce światowej jak i na naszym małym polskim rynku. Warto mieć jednak nadzieję, że wiele firm zwiększy swoje wysiłki na rzecz znoszenia barier technologicznych i unifikacji swojej oferty na całym świecie.