Możliwość zanurzenia telefonów komórkowych w płynnych cieczach to ostinato bardzo modna funkcja. Dla nas konsumentów to bardzo dobra cecha, która zapewnia dodatkową warstwę ochrony na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń, które mogłyby potencjalnie uszkodzić nasz telefon. Jednakże, stawianie tej możliwości na równi z wodoodpornością — wprowadza w błąd. Przynajmniej zdaniem włoskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który właśnie orzekł, iż wodoodporność w iPhonach jest myląca. 

Wszytko za sprawą materiałów marketingowych pokazujących wodoodporność w iPhonach 

Przedstawiciele włoskiego Autorità Garante della Concorrenza e del Mercato (AGCM) uznali, że reklamy iPhonów, w których te zanurzane są w wodzie, mogły wprowadzać w błąd potencjalnych konsumentów.Ponadto, ponieważ w tych materiałach nie uwzględniono różnic w odporności na ciecze różnego rodzaju (np. droższe i nowsze modele spełniały więcej norm ochrony, podczas gdy te tańsze nie sięgały tak wyśrubowanych standardów), które nie były uwzględniane w reklamacjach gwarancyjnych, kara dla kalifornijskiego producenta jest jeszcze wyższa. 

Wodoodporność w iPhonach ukazanana na przykladzie zachlapania telefonu
źródło: Unsplash.com

Konkretnie chodzi o wodoodporność w iPhonach takie jak iPhone 8 i 8 Plus, iPhone XR, iPhone XS i XS Max, iPhone 11 czy iPhone 11 Pro Max. Oliwy do ognia dolewa fakt, że firma zaznaczyła, iż telefony można zanurzyć w wodzie na głębokość od 1 do 4 metrów na maksymalnie 30 minut, ale zapomniała wspomnieć o fakcie, że dotyczy to wyłącznie warunków laboratoryjnych, w których iPhone zanurzony jest krystalicznie czystej i wolnostojącej wodzie.

Naruszone zaufanie klientów 

Włoski urząd zdecydował przyjrzeć się sprawie po tym, jak do jego skrzynek spływało coraz więcej skarg na Apple, które obiecywało odpornośc przed cieczami a w momencie uszkodzenia telefonu, zostawiało ich na lodzie, unikając odpowiedzialności i wymiany gwarancyjnej. Takie podejście kosztowało Apple grzywnę w wysokości 10 milionów euro.